środa, 21 grudnia 2016

Listy do jesieni *5


Droga Jesieni...

Byłaś pierwszą jesienią, która naprawdę mi się spodobała. Pokochałam cię taką, jaką jesteś i.. Chyba będę tęsknić. Pomimo deszczu, egipskich niemalże ciemności gdy wstawałam i wracałam do domu i wieczorów, które najczęściej spędzałam sama z książką do geografii lub chemii... Było naprawdę super. Nie byłaś złotą polską jesienią. Nie byłaś ciepła. Nie wprowadziłaś mnie łagodnie w zimę. Raczej wylałaś wszystko na głowę, jak wiadro pomyj (albo zimnej wody. To chyba o wiele lepsze porównanie).
Ale takie coś czasami jest potrzebne. Zupełnie jak z ludźmi. Często potrzebujemy kogoś, kto wkroczy w nasze życie gwałtownie, wprowadzi mnóstwo zmian i wywoła totalny chaos, ale bez takich osób życie byłoby monotonne.
Dziękuję.
Żegnam się o wiele szybciej niż planowałam, ale cóż - może tak chciało życie..?
M.

1 komentarz:

  1. Czy teraz będą ,,listy do zimy"? :)
    Oj tak, egipskie ciemności to dobre słowo. Wstaję - jest ciemno. Wracam do domu - też ciemno.
    Ale z drugiej strony, gdy jechałam rano do szkoły, moim oczom nierzadko ukazywał się przepiękny wschód słońca. Więc są pozytywy!
    Jesień była dla mnie w tym roku trudna, pełna pracy, stresu, szkolnych obowiązków, sprawdzianów... więc marzyłam już o świętach, żeby nareszcie odpocząć. Mimo tego jednak jesień była w miarę okej. Najpiękniej wyglądała, gdy odwiedziłam zamek w Książu, a konkretniej park - eksplozja kolorów po prostu. Magiczne miejsce. W ogóle las najpiękniej wygląda jesienią jak dla mnie.
    Wesołych Świąt!
    P.

    OdpowiedzUsuń

Będę zaszczycona, jeśli po przeczytaniu posta napiszesz tu kilka słów. Zyskasz moją dozgonną wdzięczność. Możesz też zostawić link do Twojego bloga, chętnie zajrzę i poczytam ^^