sobota, 31 grudnia 2016

Mieszanka wybuchowa

Obawiam się że ten post będzie długi. Długi, sentymentalny i pełen okrzyków radości. W razie czego proszę, pożyczcie mi chusteczkę. Zapraszam na mieszankę wspomnień, odkryć i osiągnięć, czyli podsumowanie roku 2016! 


Nie wiem, kiedy on zleciał. Niby to oklepane i tak dalej, ale co poradzę na to, że wydaje mi się, że dopiero wróciłam z filmu Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy, a tutaj już na ekranach kin Łotr 1 (na którego się nie wybieram, bo widziałam tylko trzy części, i to nawet nie pierwsze?)? Okej, to porównanie było słabe, ale tak właśnie się czuję. Pstryknięcie trwa dłużej niż ten rok. Mam do niego też mieszane uczucia, bo chociaż dla mnie był dobry, to dla świata nie bardzo.

Odkrycia

Tutaj nie będzie zbyt ciekawie, ponieważ jak to mówią Stare, ale jare. Mimo to w tym roku zachwycałam się wieloma rzeczami. Możecie o tym poczytać w ulubieńcach (tych, tych i tych), a także tutaj, teraz:

Literatura

To brzmi bardzo mądrze, ale tak naprawdę chodzi po prostu o książki, czy raczej o dwóch autorów. Dodam, że autorów gatunków, po który rzadko sięgam. Dodam, że polskich autorów. Przed państwem... *fanfary*
Katarzyna Puzyńska oraz Remigiusz Mróz!
Nie będę się tutaj jakoś bardzo rozpisywać, bo na książki mam przewidziany osobny post, ale nie mogłam nie umieścić tutaj tej kategorii i tych dwóch genialnych ludzi. Kocham ich styl. Uwielbiam postaci, które tworzą. Ich powieści często trzymały mnie w napięciu (chociaż, to fakt, nie czytałam ich zbyt dużo) - w końcu to thrillery prawnicze i kryminały. Mogę się nawet pochwalić, że kilka razy moje zdjęcia z Motylkiem były na fb Katarzyny Puzyńskiej, a Mróz polubił moje zdjęcie na Instagramie. mogę umierać

Muzyka 

Tutaj jestem w stanie napisać troszeczkę więcej. Zaczynamy oczywiście od Lindsey Stirling, czyli skrzypaczki, którą po prostu uwielbiam. Ma ogromny talent, równocześnie gra na skrzypcach i tańczy, a do tego jej wykonania sprawiają, że mam autentycznie ciary. W ogóle podziwiam ludzi, którzy grają na instrumentach innych niż ukulele i pianino, a skrzypce to zawsze była dla mnie czarna magia, co potęguje mój zachwyt... Nic tylko słuchać!


W tym roku zakochałam się także w winylach. Nie mam tutaj jak wrzucić nagrania, bo tego trzeba po prostu posłuchać, ale do teraz moja miłość nie zmalała i gdy tylko mam dużo wolnego czasu i ogromną potrzebę relaksu wyciągam mój stary gramofon (niestety nie wygląda on tak jak te ze starych filmów, to bardziej pudełko) i płytę Beatlesów, bo ich muzyki najlepiej słuchać z płyt winylowych.

O soundtrackach już kiedyś pisałam, ale to właśnie w tym roku zakochałam się w nich na maksa. Tutaj  będę się rozpisywać, ponieważ przewiduję na to osobny post; ale ponieważ ostatnio w ulubieńcach wrzucałam soundtrack z Alicji w Krainie Czarów, to teraz przyszedł czas na drugą część.



Jeszcze tylko wspomnę o Leslie Odom Jr. (nie mam pojęcia jak to się odmienia :c) i jego piosence, która ostatnio podoba mi się najbardziej, a że śpiewa tam też Daveed Diggs, to jest to dla mnie combo szczęścia!



Filmy

Przyznaję się bez bicia - kinomanką nie jestem. Wolę musicale i bajki Disney'a, a, umówmy się, nie są to rzeczy, które wszyscy mają na myśli kiedy mówią "filmy". Mimo to w tym roku obejrzałam kilka produkcji, które bardzo mi się spodobały.

Planeta singli

O niej pisałam już tutaj, więc nie zamierzam się zbytnio powtarzać - po prostu polecam.

Za jakie grzechy, dobry Boże?

Kolejna komedia, yaay! ^^ 
Tym razem trochę bardziej kontrowersyjna. Porusza tematy takie jak rasizm, miłość, ukazuje różne religie.  Opowiada o małżeństwie, Claude i Marie, którzy ciężko znoszą małżeństwa swoich trzech córek z mężczyznami o odmiennych religiach. Kiedy najmłodsza mówi im, że wychodzi za katolika, nie posiadają się z radości. Ale i z tego wynikają komplikacje. 

The fall 

Mówiłam już, że nie akceptuję polskiego tytułu? boże kto to przetłumaczył na magię uczuć 
Ten film. Jest tak bardzo. Feelings. Że nie wiem czy kiedykolwiek obejrzę go drugi raz. Ponieważ tak ryczałam. Ponieważ nie potrafię żyć po nim normalnie. Nie potrafię. Nie umiem też o nim opowiadać. Przepraszam.. 

Ile waży koń trojański 

Sylwester 1999. Zofia jest szczęśliwą matką i żoną. Chociaż niedawno zmarła jej babcia, nie układa jej się z matką, a jakiś czas temu rozstała się z mężem, to w końcu znalazła nowego partnera, który jest kochający i dba o nią i jej córeczkę Florkę. Jednak coś idzie nie tak. Na przełomie lat 1999/2000, czyli na początku nowego millenium przenosi się w czasie. 
Może nie jest to film przeznaczony dla osób w moim wieku - w końcu urodziłam się po 2000 roku, a w dodatku ktoś może powiedzieć, że to produkcja dla starszych pań, ale w sumie mam to gdzieś. 

Serial

To zdecydowanie najkrótsza kategoria, ponieważ 'włożę' do niej tylko 1815 vlog, czyli serial internetowy. [Tak, pamiętam że Stranger things istnieje, zabiorę się za to jak tylko znajdę wolną chwilę]

Musicale 

Metro jest cudowne, każdy to wie. Nawet jak nie widział tego świetnego musicalu, to i tak wie. Mówię o nim w prawie każdym poście, bo jest to zdecydowanie mój ulubiony musical i nie wiem, jakim cudem zobaczyłam go dopiero w maju tego roku. Kocham.



Hamilton również załapał się na listę moich ulubionych musicali. 



Oprócz tego słuchałam trochę piosenek z The book of Mormon i Matilda, ale jakoś nie zagłębiałam się w fabułę.



To już koniec części z odkryciami - czas na to, co mi się udało i co chcę osiągnąć w przyszłym roku.


Udało mi się
Nauczyć się grać na ukulele 
Zrozumieć, że weekend to czas odpoczynku, a nie zakuwania od rana do nocy
Napisać kilkanaście opowiadań (mniej lub bardziej udanych)
Zostać laureatką konkursu Lipa 2016
Nauczyć się rapować (można tak powiedzieć..)
Nauczyć się walczyć o swoje
Zostać laureatką konkursu Jonasz 
Pojechać na kolejny recital Studia Accantus
Zobaczyć dwa razy (!) na żywo musical Metro

W zeszłym roku obiecywałam sobie regularność na blogu. Niestety - przez większą część 2016 się obijałam - posty pojawiały się raz na miesiąc, czasami rzadziej. Ostatnio jednak się ogarnęłam i staram się wrzucać je co najmniej raz na tydzień. Udało mi się też ogarnąć wygląd bloga i jak na razie całkiem mi się podoba. Nie chcę teraz obiecywać, że w przyszłym roku będę na pewno pisać regularnie. Zamierzam się po prostu starać :)
No i chciałabym zacząć pisać częściej i coś większego. Chciałabym napisać powieść. (to było bardzo trudne przyznać się do tego) Wiem, że jest to nierealne, bo moje wszystkie pomysły mogę rozwinąć co najwyżej w kilkunastostronowe opowiadanie, ale zamierzam szukać inspiracji i pomysłów wszędzie. Uważaj świecie - nadchodzę, czy coś.

Chciałabym Wam bardzo podziękować za każde wyświetlenie i komentarz, które przybyły w tym roku. Mam nadzieję, że był on dla Was dobry. No i oczywiście

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
M.


środa, 21 grudnia 2016

Listy do jesieni *5


Droga Jesieni...

Byłaś pierwszą jesienią, która naprawdę mi się spodobała. Pokochałam cię taką, jaką jesteś i.. Chyba będę tęsknić. Pomimo deszczu, egipskich niemalże ciemności gdy wstawałam i wracałam do domu i wieczorów, które najczęściej spędzałam sama z książką do geografii lub chemii... Było naprawdę super. Nie byłaś złotą polską jesienią. Nie byłaś ciepła. Nie wprowadziłaś mnie łagodnie w zimę. Raczej wylałaś wszystko na głowę, jak wiadro pomyj (albo zimnej wody. To chyba o wiele lepsze porównanie).
Ale takie coś czasami jest potrzebne. Zupełnie jak z ludźmi. Często potrzebujemy kogoś, kto wkroczy w nasze życie gwałtownie, wprowadzi mnóstwo zmian i wywoła totalny chaos, ale bez takich osób życie byłoby monotonne.
Dziękuję.
Żegnam się o wiele szybciej niż planowałam, ale cóż - może tak chciało życie..?
M.

wtorek, 13 grudnia 2016

Bardzo dużo świątecznych i nie tylko inspiracji, czyli ulubieńcy

Przepraszam za tak długi brak postów, ale blogger wariuje, i dwa razy usunął mi ten, a raz trzy czwarte relacji (która się pojawi, jak tylko zmotywuję się i napiszę ją praktycznie OD POCZĄTKU ;-;).
W każdym razie..
Cześć!
Wiecie, co robi człowiek, kiedy nie ma pomysłu na posta? Pisze post o ulubieńcach! Teraz będą ulubieńcy jesienno-zimowi, bo w sumie przyszła taka pora roku. #odkryciaroku2k16


Lin-Manuel Miranda
O tym człowieku już kiedyś pisałam, ale wtedy skupiłam się bardziej na jego muzyce. Ostatnio zaczęłam odkrywać bardziej jego osobowość - Lin jest cudowną, bardzo inspirującą osobą. Uwielbiam go i bardzo podziwiam za to wszystko, co osiągnął. Cały czas mu kibicuję i, to trochę straszne, ale stalkuję go dosłownie wszędzie. Co może wydać się niepokojące, bo ma żonę i dziecko o imieniu Sebastian. Ludzie, jakie to jest urocze że jego syn ma na imię Sebastian!! 



1815 vlog 
 Serial internetowy, który odkryłam dzięki Poli (oczywiście nie skomentowałam Twojego posta, bo blogger ;-;). To, że kamera znalazła się w rękach dam z 1815 roku, jest świetnym pomysłem, i to wykonanie.. Jestem zachwycona. Perypetie głównych bohaterek, Clary i Rose zawsze potrafią mnie rozbawić, a gdy tylko coś idzie nie po ich myśli, przeżywam to prawie tak samo mocno, jak one. Pierwszy sezon zaczęłam i skończyłam tego samego dnia, a teraz postanowiłam sobie to jakoś dawkować, bo chcę przeżywać tę "przygodę" jak najdłużej. 



Simply Christmas 🎵
by Leslie Odom Jr. 
Jest to album Leslie Odom Jr., którego możecie kojarzyć z musicalu Hamilton. Już wcześniej od czasu do czasu słuchałam jego piosenek, ale w tych się po prostu zakochałam. Od teraz wszystkie inne świąteczne piosenki będą mi się kojarzyć z tandetą (nie, żeby niektóre już nią nie były, ale za to je kochamy). W tych utworach oddany jest cały klimat świąt i wypełnia mnie takie cudowne ciepło, kiedy słyszę jego głos. Wiem, że to brzmi tandetnie, ale co poradzę na to, że tak uważam..? Cóż, po prostu zapraszam do słuchania:



Alice in Wonderland and Alice through the looking glass soundtrack

Trochę to smutne, że ten soundtrack stał się jednym z moich ulubionych dopiero kilka lat po premierze filmu, ale jest cudowny, więc postanowiłam go tutaj umieścić. Świetna muzyka, magiczna i pobudzająca wyobraźnię. Kocham, po prostu kocham. Jeśli jest na sali (trochę się zapędziłam ale nieważne) ktoś, kto jeszcze tego nie słuchał, niech teraz włączy. 
Do tego soundtrack z drugiej części (której jeszcze nie widziałam, ale to się kiedyś zmieni, jak tylko przestaną mnie nękać sprawdziany), który jest równie świetny. Nic, tylko słuchać!


Masło orzechowe 🍯
Ponieważ ja to ja, w ulubieńcach nie mogło zabraknąć jedzenia. Masła orzechowego spróbowałam jakiś czas temu na gofrze (razem z bananami i miodem) i to było pyszne. Tylko tyle mogę powiedzieć. Masło orzechowe życiem, dziękuję za uwagę.

Pomaganie
To trochę dziwne, ale musiałam to tu umieścić, bo tak jakoś mnie natchnęło. Powodem wszystkiego była Szlachetna paczka, w której jako wolontariuszki biorą udział moja mama i ciocia. Cały ostatni weekend spędziliśmy na pakowaniu prezentów i... Nie wiem, co chcę tu napisać, ale pomaganie jest ekstra. Pomagajcie. 

kot w wianku zupełnie tu nie pasuje, ale czy nie jest uroczy?

To by było na tyle. Może nie jest tego dużo, ani nie są to jakieś mega ciekawe rzeczy, ale to dlatego, że zabrakło tu książek. Dla nich szykuję kilka osobnych postów. 
Chciałabym napisać jakieś kreatywne pożegnanie, ale coś mi nie idzie, więc po prostu życzę miłego dnia/wieczoru/nocy.
M. ✨