środa, 2 marca 2016

Kto czyta książki, żyje podwójnie

Cześć!
Dzisiaj będzie o książkach i czytaniu. 
I post będzie miał dosyć dziwną formę, coś w stylu pytań i odpowiedzi, kategorii, zagadnień. Zobaczę, jak to wyjdzie i jeśli taka forma przypadnie do gustu mnie i Wam, będę częściej wrzucała tak napisane posty.
Zaczynajmy! 


Czym jest czytanie?
Dla niektórych to nudny obowiązek. Dla innych chwila wytchnienia. A dla innych całe życie. Ja zaliczam się do tych trzecich. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez czytania. Uwielbiam to. Kocham poznawać nowe światy, rozwijać fantazję, czerpać inspirację, zakochiwać się w bohaterach. To jest naprawdę niesamowite.

Dlaczego ludzie nie lubią czytać?
Nie wiem. Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że to dlatego, że kojarzy im się to z nauką, szkołą i nudnymi lekturami.
No i trochę zależy to od wychowania. Jeśli w domu nie ma żadnych książek i prawie nikt w rodzinie nie czyta, trudno wymagać, że dziecko będzie. No a później, jako nastolatek w szkole, pozna lektury i w ogóle mu się odechce...
Ja nauczyłam się czytać dzięki mojej mamie. Tzn. nauczyłam się sama, ale to mama kupowała mi pierwsze książki, założyła mi konto w bibliotece i czytała, odkąd byłam mała.

Moje najlepsze książkowe wspomnienie
Byłam wtedy mała. Miałam jakieś cztery latka, byliśmy z rodzicami w Chorwacji. W nocy było bardzo gorąco, duszno czy coś takiego - w każdym razie nie mogłam spać. A moja mama czytała wtedy "Harry'ego Pottera", dokładniej "Księcia Półkrwi". Chyba ją poprosiłam o poczytanie. I tu zaczyna się to, co pamiętam najdokładniej:
my leżące na łóżku, zaświecona lampka, przed moimi oczami okładka (zapamiętałam ją na całe życie) no i fragment. Pamiętam, że Harry i Dumbledore byli wtedy nad Myślodsiewnią. Naprawdę, słowo, które najlepiej zapamiętałam, to Dumbledore :)

A moimi ulubionymi książkami z dzieciństwa była seria...
O Misiu i Tygrysku oraz Julek i Julka ^^ Uwielbiałam te książki! Jedną z przygód Misia i Tygryska tak uwielbiałam, że męczyłam członków mojej rodziny, aby mi ją czytali w kółko i w kółko ♥. 

Lektury
Czy tylko ja ich nienawidzę? Serio... Największa kara dla książki to zostać lekturą. Okej, było kilka fajnych - "Dzieci z Bullerbyn", "Chłopcy z Placu Broni", "Ten obcy", "Zemsta". Ale... Cusz, aktualnie czytam "Krzyżaków" i to jest masakra :(

Jak książki zmieniły moje życie
Dzięki nim otworzyły mi się oczy. Dzięki niemu moje życie jest barwne i pełne emocji. A tak naprawdę mam milion żyć, bo czytam. Uwielbiam to. 
Nie wyobrażam sobie z niego życia.

3 komentarze:

  1. Mojej klasie nauczycielka oszczędziła udręki przy czytaniu "Krzyżaków" i musieliśmy tylko obejrzeć film :) Nigdy nie polubiłam "tego obcego", ale "Chłopców..." kocham!
    Ja odziedziczyłam po prostu czytanie po babcie i mamie (książki obyczajowe) oraz tacie (science fiction, fantastyka oraz powieści o tematyce wojennej).
    O dziwo z początku nie lubiłam czytać, ale potem jakoś tak połknęłam bakcyla, a prawdziwa miłość do czytania zaczęła się po zakończeniu 2/3 klasie podstawówki, kiedy sięgnęłam po "Harry'ego Pottera". Kiedy miałam 8 lat lubiłam czytać taką książkę "Tybela i wilk". Żałuję, że oddałam ją do biblioteki w zamian za książkę, którą podobno zgubiłam, a ją albo oddałam, albo jej nigdy nie wypożyczyłam (przekopałam całe piętro podczas poszukiwania jej!).
    Nigdy nie skończyłam czytać 'Dzieci z Bullerbyn" :D
    Pamiętam też, że z lektur bardzo spodobała mi się "Chatka Kubusia Puchatka" <3
    Pozdrawiam serdecznie
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wiesz, również uwielbiam czytanie ♥ Uwielbiam tę wędrówki w inne światy, coś magicznego.
    Nie mam nic do tego, że niektórzy ludzie za tym nie przepadają, wiadomo- zainteresowanie jak każde inne, nie dla wszystkich. Jest mnóstwo dziedzin poza czytaniem, które wzbogacają i dzięki którym można się rozwijać. Ale czytanie jest zacne:)
    Moim zdaniem błędem jest takie zmuszanie do czytania, bo jak od małego wprowadzane są szkolne lektury i mówi się ,,czytaj, czytaj, bo trzeba...", to potem kojarzy się to z obowiązkiem, czymś nieprzyjemnym.
    Ja w sumie nie mam nic do lektur i chociaż niektóre to koszmar, to ,,Zabić drozda", ,,Dziady", ,,Oskar i pani Róża" oraz przede wszystkim ,,Władca much" bardzo mi się podobały.
    Ooo, ,,Dzieci z Bullerbyn"! Jedna z najważniejszych książek w moim życiu:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, jejku! Ale tu jest ślicznie! ^^
    Jeśli chodzi o czytanie, to kiedyś byłam dosłownie uzależniona od książek (w zasadzie jeszcze kilka miesięcy temu). Ale niestety zaczęło mi na to bardzo brakować czasu, zaczęłam poświęcać się bardziej nauce, muzyce i zuchom. Mimo wszystko w ciągu dalszym książki uwielbiam i naprawdę żałuję, że nie mogę ich czytać cały czas. :(
    Mi rodzice czytali odkąd tylko pamiętam! Dzieliłam pokój z bratem, a mama lub tata zawsze przychodzili do nas wieczorem, czytali nam „Dzieci z Bullerbyn", „Fizię Pończoszankę", „Emila ze Smalandii" i masę innych książek, które potem, w podstawówce sama kontynuowałam. :D
    „Krzyżaków" jako lektury nie przeczytałam - nie zdążyłam - ale dokończyłam ją później i szczerze mówiąc to wcale nie było takie okropne! Na początku gimnazjum bardzo zraziłam się do dramatów, uważałam, że są bez sensu napisane, nie powinny być jako lektury, ale odkąd przeczytałam „Skąpca" i „Zemstę", każdy dramat witam z uśmiechem i mam nadzieję, że będzie tak świetny jak te dwa! :D
    Do zobaczenia w kwietniu! ^^
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Będę zaszczycona, jeśli po przeczytaniu posta napiszesz tu kilka słów. Zyskasz moją dozgonną wdzięczność. Możesz też zostawić link do Twojego bloga, chętnie zajrzę i poczytam ^^