niedziela, 8 listopada 2015

Podbijam świat, czyli moja "mała" podróż #1

17 października 2015
Na początku był sen... A potem była budząca mnie mama i stała się światłość. Zaspana zwlekłam się z łóżka i ziewając wciągnęłam na siebie ubranie, dopakowałam ostatnie rzeczy, zjadłam śniadanie, umyłam się, wsiadłam do samochodu i... Znowu zasnęłam.
Tak, wstawanie o drugiej w nocy nie należy do największych przyjemności tego świata. Jednak ja musiałam - właśnie tego dnia miałam, razem z rodzicami, lecieć do Londynu! Wprawdzie lot mieliśmy dopiero o szóstej, ale "do Katowic daleko, a na lotniskach zawsze są tłumy".
Tłumów nie było, była za to kawiarnia, kiosk, kontrola i dużo czekania. W końcu wsiedliśmy do tego
okej, to już zdjęcie z Londynu. W Kato było bardzo ciemno
No i polecieliśmy. Kiedy wylądowaliśmy miałam rozkminę, czemu jest siódma rano, a w Londynie ciągle trochę ciemno nie mogłam uwierzyć, że tam jestem. Pojechaliśmy magicznym autobusem z wifi do centrum, a potem metrem do hotelu. A później zaczęło być ciekawie. tak, wiem, nareszcie
Jedną z pierwszych "atrakcji" była jazda autobusem linii nr 11. Otóż jest to typowy londyński autobus, który na swojej trasie mija wiele ciekawych budynków i tym podobnych.

Tak więc  m.in. zobaczyliśmy...


katedrę św. Pawła


budki stojące sobie na środku chodnika

A potem dotarliśmy do...
<fanfary, proszę...>
<więcej fanfarów>
<i jeszcze trochę>
<i jeszcze...>
Big Bena!
Wo - hoo! Niestety światło było tak zUe, że zdjęcia wyszły dosyć słabo, ale są - oto i one:

znaczy się, jedno - ono
To magiczne uczucie, gdy dowiedziałam się, że niedaleko jest London Eye...

Później pojechaliśmy na King Cross, aby poszukać peronu 9 i 3/4. 
No i znaleźliśmy. nie, wcale nie szukaliśmy w złym miejscu, skąd ten pomysł
No to cześć!
Znaleźliśmy też... To! Jest to "ściana", do której się mówi i która miesza słowa i ma wyjść z tego poezja. Miałam masę zabawy przy wymawianiu słów takich jak "Szczebrzeszyn", "Aniżeli", "Chrabąszcz" albo "Tczewo"... Niestety tego "ściana" nie chciała wyświetlić (ciekawe dlaczego) ale słowa takie jak "Alex", "Voldemort" czy "Hello" wyświetlała z ochotą (nikt się nie spodziewał).



jakość zdjęcia [*]
A potem?
Wróciliśmy na chwilkę do hotelu, żeby odpocząć, bo jeszcze tego wieczoru czekało nas (no dobra, głównie mnie) wiele fantastycznych rzeczy!
Niestety, o tym opowiem Wam w kolejnym poście (czyli kolejnej części tej relacji). ah ten efekt niespodzianki
**
Okay, czemu mnie znowu tak długo nie było?
Nie wiem. Ilekroć siadałam do komputera, aby coś napisać, wena i chęci mnie opuszczały. Jest mi okropnie głupio i bardzo Was przepraszam. W każdym razie - właśnie przeczytaliście pierwszą część relacji. Zdjęć i wrażeń mam tyle, że pewnie napiszę jeszcze co najmniej dwa posty. Oczywiście, jeśli Was to interesuje. 
Chętnie napisałabym jeden długaśny post o całym, trzydniowym pobycie, ale byłoby tego za dużo i pojawiłby się pewnie za jakiś tydzień - a od mojego powrotu z Anglii już i tak trochę czasu minęło...
Dlatego wypatrujcie kolejnych postów na ten temat. 
Naprawdę postaram się pisać częściej ^^
Pozdrawiam!
Muminek 
PS. No i przepraszam za małą ilość zdjęć, ale po 1 - przez szybę autobusu zdjęcia nie wyszły zbyt ładnie, a po 2 nie chciałam, aby w poście było nawalone mnóstwo zdjęć :)