poniedziałek, 28 grudnia 2015

Muminkowe wywody #8 - Świątecznie i trochę Sylwestrowo

Heeej!
Święta, święta... i po świętach
Dzisiaj wreszcie coś piszę... Ale znowu będą to moje wywody. cieszycie się, prawda?
Ale spokojnie, nie będzie ględzenia i nie będą to wywody o wszystkim i o niczym. Będą o świętach, sylwestrze, zimie. ej, pierwszy raz narzuciłam sobie temat. to nie wyjdzie


snow
już tradycyjnie zdjęcie z weheartit

Święta są pięknym okresem. Bardzo żałuję, że już się skończyły. Trochę szkoda, że nie było śniegu. Serio, siedemnaście stopni 23 grudnia? 

Obejrzałam "Listy do M". Okej, niby to tylko film, ale za to jaki! Tak, w te święta oglądałam go pierwszy raz. Nie przepadam za "Kevinem", czy innymi tego typu filmami, bo nie są one typowo świąteczne. Akcja "Kevina" równie dobrze mogłaby rozgrywać się w Wielkanoc czy jego urodziny. Ale "Listy do M" nie dość, że są świetną komedią, to jeszcze... Mają w sobie coś takiego, co zmusza do refleksji - a nawet wzrusza (mnie wzruszyło).
Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale wolę oglądać co roku "Listy..." niż "Kevina".
 zwiastun! (chociaż pewnie jestem jedyną osobą, która oglądała to pierwszy raz)


A jak już jesteśmy przy filmach, to warto wspomnieć o animowanym. Krótkim, ale jak ślicznym!
Czy to nie jest przeurocze?

Przyjaźń zawarta w jednym, krótkim filmiku <3 

Przydałoby się napisać teraz coś o sylwestrze, ale nie wiem co. Z reguły spędzam go ze znajomymi, albo z rodziną i znajomymi, jeśli rodzice moich znajomych są znajomymi moich rodziców. (tyle znajomości) Z reguły po prostu jest mnóstwo jedzenia, jakieś filmy, muzyka i długie rozmowy. Co robię w tym roku na sylwestra? Nie mam pojęcia, chyba zostaję w domu. Tym razem nie będę pisać podsumowań, powiem więc tylko, że ten rok mega szybko mi zleciał. Przecież niedawno świętowałam początek 2014... Dwa lata temu.
2016
weheartit znowu

A na koniec coś zupełnie niezwiązanego z tematem, a mianowicie reklama. Natrafiłam na nią przypadkowo i stwierdziłam, że się nią podzielę. Dlaczego? Bo tu pasuje - jest magiczna, zawiera nawiązania do bajek i muzykę, w której się zakochałam. No dobra, jest reklamą - ale całkiem dobrą :)


No, to by było na tyle.
Spóźnione Wesołych Świąt i nieco wyprzedzone Szczęśliwego Nowego Roku!
Muminek :)

piątek, 4 grudnia 2015

Muminkowe wywody #7 - mieszanka słodko - gorzka

Hej!
Wreszcie, wreszcie piszę posta bez żadnej tematyki, takiego luźnego, spokojnego. Sama nie wiedziałam, że można się tak za tym stęsknić. Ostatnie muminkowe wywody pojawiły się w maju. W maju, dacie wiarę?

środa, 2 grudnia 2015

Moja "mała" podróż #2 - Elphaba, wiewiórki i Tower Bridge!

cd dnia pierwszego
Przebrałam się i, wraz z mamą, wyszłyśmy z hotelu. Po półgodzinnym przeprawianiu się przez Londyn, wreszcie dotarłyśmy pod Apollo Victoria Theatre - chyba już wiadomo - wybierałyśmy się na MUSICAL! 
I to nie byle jaki - "Wicked"!, o którym słyszałam dużo dobrego, byłam więc bardzo pozytywnie nastawiona. I nie zawiodłam się.

niedziela, 8 listopada 2015

Podbijam świat, czyli moja "mała" podróż #1

17 października 2015
Na początku był sen... A potem była budząca mnie mama i stała się światłość. Zaspana zwlekłam się z łóżka i ziewając wciągnęłam na siebie ubranie, dopakowałam ostatnie rzeczy, zjadłam śniadanie, umyłam się, wsiadłam do samochodu i... Znowu zasnęłam.
Tak, wstawanie o drugiej w nocy nie należy do największych przyjemności tego świata. Jednak ja musiałam - właśnie tego dnia miałam, razem z rodzicami, lecieć do Londynu! Wprawdzie lot mieliśmy dopiero o szóstej, ale "do Katowic daleko, a na lotniskach zawsze są tłumy".
Tłumów nie było, była za to kawiarnia, kiosk, kontrola i dużo czekania. W końcu wsiedliśmy do tego
okej, to już zdjęcie z Londynu. W Kato było bardzo ciemno
No i polecieliśmy. Kiedy wylądowaliśmy miałam rozkminę, czemu jest siódma rano, a w Londynie ciągle trochę ciemno nie mogłam uwierzyć, że tam jestem. Pojechaliśmy magicznym autobusem z wifi do centrum, a potem metrem do hotelu. A później zaczęło być ciekawie. tak, wiem, nareszcie
Jedną z pierwszych "atrakcji" była jazda autobusem linii nr 11. Otóż jest to typowy londyński autobus, który na swojej trasie mija wiele ciekawych budynków i tym podobnych.

Tak więc  m.in. zobaczyliśmy...


katedrę św. Pawła


budki stojące sobie na środku chodnika

A potem dotarliśmy do...
<fanfary, proszę...>
<więcej fanfarów>
<i jeszcze trochę>
<i jeszcze...>
Big Bena!
Wo - hoo! Niestety światło było tak zUe, że zdjęcia wyszły dosyć słabo, ale są - oto i one:

znaczy się, jedno - ono
To magiczne uczucie, gdy dowiedziałam się, że niedaleko jest London Eye...

Później pojechaliśmy na King Cross, aby poszukać peronu 9 i 3/4. 
No i znaleźliśmy. nie, wcale nie szukaliśmy w złym miejscu, skąd ten pomysł
No to cześć!
Znaleźliśmy też... To! Jest to "ściana", do której się mówi i która miesza słowa i ma wyjść z tego poezja. Miałam masę zabawy przy wymawianiu słów takich jak "Szczebrzeszyn", "Aniżeli", "Chrabąszcz" albo "Tczewo"... Niestety tego "ściana" nie chciała wyświetlić (ciekawe dlaczego) ale słowa takie jak "Alex", "Voldemort" czy "Hello" wyświetlała z ochotą (nikt się nie spodziewał).



jakość zdjęcia [*]
A potem?
Wróciliśmy na chwilkę do hotelu, żeby odpocząć, bo jeszcze tego wieczoru czekało nas (no dobra, głównie mnie) wiele fantastycznych rzeczy!
Niestety, o tym opowiem Wam w kolejnym poście (czyli kolejnej części tej relacji). ah ten efekt niespodzianki
**
Okay, czemu mnie znowu tak długo nie było?
Nie wiem. Ilekroć siadałam do komputera, aby coś napisać, wena i chęci mnie opuszczały. Jest mi okropnie głupio i bardzo Was przepraszam. W każdym razie - właśnie przeczytaliście pierwszą część relacji. Zdjęć i wrażeń mam tyle, że pewnie napiszę jeszcze co najmniej dwa posty. Oczywiście, jeśli Was to interesuje. 
Chętnie napisałabym jeden długaśny post o całym, trzydniowym pobycie, ale byłoby tego za dużo i pojawiłby się pewnie za jakiś tydzień - a od mojego powrotu z Anglii już i tak trochę czasu minęło...
Dlatego wypatrujcie kolejnych postów na ten temat. 
Naprawdę postaram się pisać częściej ^^
Pozdrawiam!
Muminek 
PS. No i przepraszam za małą ilość zdjęć, ale po 1 - przez szybę autobusu zdjęcia nie wyszły zbyt ładnie, a po 2 nie chciałam, aby w poście było nawalone mnóstwo zdjęć :)

piątek, 9 października 2015

Bardzo musicalowe TMI TAG - czyli mój mały (wielki?) powrót

No witam! :)
Tak, wreszcie wracam z czymś innym niż recenzja - a mianowicie z TMI TAG, do którego nominowała mnie Chocolate Blueberry, za co bardzo, bardzo dziękuję.
Dlaczego tak długo mnie nie było?
cóż...
nie, nie umarłam
Nowa szkoła
Strajkujący komputer
I mknący czas 
Chyba wyjaśniają wszystko. Nie miałam więc czasu ani na bloga swojego, ani na blogi Wasze.
W każdym razie - wróciłam i mam w planach aż dwie rzeczy (dość duże rzeczy) - jedna z nich to nowa seria "Ulubieńcy", a druga będzie niespodzianką i hm, powiewem czegoś, podpowiem.
A teraz może już przejdę do TAG-u :)
***
1. Co masz na sobie?
Dżinsy i koszulkę :) 


2. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana?
Kiedyś...

3. Czy kiedykolwiek miałaś 'straszne zerwanie'?
Nie byłam w związku, więc nie :)

4. Ile masz wzrostu?
Mało

5. Ile ważysz?
Mało

6. Jakieś tatuaże?
Nie. I raczej nie będę ich miała.

7. Jakiś piercing?
Kolczyki w uszach :)

8. OTP ? (one true pairing)
Hm... Roger x Mimi z RENTU <3 No i jeszcze Angel i Collins <tak, wiem, że to miłość specyficzna. Ale poniekąd za to ją kocham>

9. Ulubiony program (serial) ?
Nie mam. Chociaż zaczęłam oglądać "Pamiętniki wampirów" i cóż, jest spoko. Jak na razie jestem po 4 odcinkach i... Nie wiem, pięć na dziesięć? Czasami myślę, że to puste i denne, a czasami, że fajne. Hm. Ale wciąga.  

10. Ulubione zespoły?
Accantus się liczy? ^^

11. Coś, czego Ci brakuje?
Czasu. I herbaty. Kupuję jedną za drugą i po kilku dniach już jej nie ma! Naprawdę piję jej tak dużo?!

12. Ulubiona piosenka?
Chyba nie mam... Ostatnio siedzę w musicalach i uwielbiam, np. "Another day"


13. Ile masz lat ?
Trzynaście

14. Znak zodiaku ?
Lew

15. Czego szukasz u partnera?
<czy nie jestem za młoda na to pytanie?> Nie wiem :) Chyba poczucia humoru i inteligencji...

16. Ulubiony cytat?
ostatnio
"No day but today"

17. Ulubiony aktor?
Rzadko kiedy oglądam filmy, więc nie posiadam, ale lubię Adama Pascala (ludzie, to jest Roger)

18. Ulubiony kolor?
Czerwony i zielony

19. Głośna muzyka czy cicha?
Średnia :)

20. Gdzie idziesz gdy jesteś smutna?
Spać. Sen jest cudowny.

21. Jak długo zajmuje Ci prysznic?
Jakieś 15 - 20 minut

22. Jak długo zajmuje Ci przygotowanie się rano?
Pół godziny :)

23. Czy kiedykolwiek brałaś udział w bójce?
Tak. Słownej. 

24: TURN ON - Co Cię kręci/Co Ci się podoba u chłopców?
Poczucie humoru, ale takie inteligentne, nie chamskie.

25. TURN OFF - Co Ci się nie podoba u chłopców?
Chamstwo.

26. Powód dla którego dołączyłaś do Blogosfery?
Tak jakoś wyszło. Chyba chciałam dzielić się swoją twórczością, ale średnio wyszło, więc założyłam tego oto bloga. (na którego pieszczotliwie mówię Mumins, taka ciekawostka)

27. Czego się boisz? 
Pająków i samotności.

28. Kiedy ostatnio płakałaś?
Dosyć dawno :) dziwne

29. Kiedy ostatnio powiedziałaś że kogoś kochasz?
Wczoraj :) Mamie :)

30. Co oznacza Twój Blog username?
Mnie.

31. Ostatnia przeczytana książka?
"Czerwona piramida" Ricka Riordana

32. Książka, którą aktualnie czytasz?
"Każdego dnia" Davida Levithana

33. Co ostatnio oglądałaś?
"Pamiętniki wampirów", jak już pisałam wyżej.

34. Ostatnia osoba, z którą rozmawiałaś?
Mama.

35. Relacja między tobą a osobą, której ostatnio wysłałaś SMS'a?
Miłość rodzinna. <tyle mamy w tym poście>

36. Ulubiona potrawa?
Makaron z pesto czerwonym, parmezanem i bazylią.

37. Miejsce, które chcesz odwiedzić?
Londyn i Paryż.

38 Ostatnie miejsce w którym byłaś?
Biblioteka.

39. Czy ktoś Ci się teraz podoba?
Nie.

40. Ostatni raz kiedy pocałowałaś kogoś?
Wczoraj mamę w policzek :)

41. Ostatnio kiedy ktoś Cię obraził?
Ostatnio nikt mnie nie obraża. 

42. Ulubiony smak słodki?
CZEKOLADA!

43. Na jakich instrumentach grasz?
Jednym. Pianinie.

44. Ulubiona część biżuterii?
Bransoletki <33 I zegarki, jeśli się liczą <33

45. Ostatni uprawiany sport?
Żaden, bo gotowałam. Proszę, nie pytajcie.

46. Jaka piosenkę ostatnio śpiewałaś?
Chyba "Mambo Hollywood".

47. Ulubiony teks na podryw?
Nie mam.

48. Czy kiedykolwiek użyłaś tego tekstu?
Nie.


49. Z kim ostatnio przebywałaś w wolnym czasie?
Z innymi harcerzami :)

50. Kto powinien odpowiedzieć na te pytania?

Kolorowe Stworzonko, Pola  oraz Kotołaczka.
**
A więc to już koniec TAG-u :)
Pozdrawiam!
Muminek

sobota, 26 września 2015

"Prawie jak gwiazda rocka" Matthew Quick

Poznajcie Amber Appleton.

Ma siedemnaście lat. Mieszka w Żółtku, czyli szkolnym autobusie z matką i Bobem - czyli psem. Jej najlepszym przyjacielem jest Ricky Roberts, chłopak z autyzmem. Prowadzi Federację Fantastycznych Fanatyków Franksa, trenuje Chrystusowe Divy Z Korei i jako "Księżniczka Nadziei" co środę walczy na słowa z ponurą Joan Sędziwą. Ma skróty na wszystko, trudno w życiu i pełno nadziei w sercu. Jest "stuprocentową dziewczyną".

środa, 9 września 2015

Recenzja "Oddam ci słońce" Jandy Nelson

JUDE
Niezwykle pewna siebie, zabiegająca o uwagę matki dziewczyna. Zbuntowana, przesądna. Nieustraszona surferka, bardzo towarzyska. Ta dziewczyna. 
NOAH
Silnie związany z matką cichy artysta. Realista, marzyciel wiecznie skłócony z ojcem. Marzy o dostaniu się do Californy School of Arts. Ten dziwak.

Kiedyś byli przyjaciółmi. Jedną osobą. NoahiJude. Dzielą między siebie świat. Gdy Noah pokazuje kamień, Jude też pokazuje kamień. Gdy Jude pokazuje nożyce, Noah też pokazuje nożyce. To nie ma sensu, i tak nikt nie wygra. Do czasu.
Wystarczy chwila i nic już nie będzie takie jak dawniej. 




Książka napisana została w sposób osobliwy - raz obserwujemy życie z perspektywy trzynastoletniego Noaha, to znowu szesnastoletniej Jude. Styl autorki jest niezwykle uroczy - tak, jak i sama powieść!
Myślałam, że bardziej polubię chłopaka - cichego artystę, bo, co jak co, ale zbuntowana Jude jakoś mi się nie podobała. Aż do połowy drugiego rozdziału, który był właśnie rozdziałem Jude. Uwielbiam ją. Uwielbiam jej sposób bycia. Uwielbiam to, jaka jest. Uwielbiam jej przesądność i to, jak troszczy się o brata, mimo, że bardzo mu zazdrości.
A Noah... Cóż... "Synek mamusi" aż za bardzo, zazdrosny aocotoniepowiem, i w ogóle jest taki... Nie. Po prostu go nie trawię.
Czytając tę książkę miałam ochotę skakać pod sufit - nawet w smutnych momentach, tak bardzo mi się podobała! Na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tej niezwykle barwnej, uroczej opowieści o przyjaźni, młodości i podejmowaniu decyzji, ale też o miłości - i to zarówno siostrzano - braterskiej, rodzinnej jak i do drugiej połówki...
Polecam absolutnie każdemu. Chyba oddałabym za nią słońce. to było zabawne, bo nawiązałam właśnie do tytułu książki 
Ta książka jest absolutnie poza wszelką skalą.
***
Tym optymistycznym akcentem kończę.
Pozdrawiam!
Muminek

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Wszyscy umrzymy, niepiszące długopisy i gardzenie światem, czyli Literere 2015!

No cześć!
W sobotę wróciłam z obozu literackiego - wprawdzie trochę chora, ale mega pozytywna i zarażona miłością do musicali!
I dzisiaj chciałabym Wam troszeczkę o tym obozie opowiedzieć.
Tak, byłam na nim też w zeszłym roku, ale nie miałam wtedy jeszcze bloga (założyłam go dopiero dwa miesiące później).
Tak, jak rok temu było dużo pisania i dość dużo osób, bowiem było nas szesnaścioro, plus nasze dwie wychowawczynie, co dawało razem osiemnaście... W tym roku zajmowaliśmy się pisaniem głównie krótkich form. Wiecie, rzeczy typu "Hej, wylosujcie czas, miejsce akcji, cel, rekwizyt i bohatera i napiszcie opowiadanie na max. 35 zdań!" albo "Wylosujcie miejsce i kolor; kolor będzie waszym bohaterem, a teraz napiszcie scenkę na max. 10 zdań!"
Nie było więc łatwo, ale jakoś podołałam i chyba będę dawać sobie radę z tego rodzaju pracami :)
Oczywiście nie zajmowaliśmy się tylko pisaniem gryźliśmy też niepiszące długopisy.
Była też dyskoteka sylwestrowa (kocham witać Nowy Rok w sierpniu o 21.24), karałoke z piosenkami Disneya, blok specjalny o DISNEY'U ("Disney i fandomy, czyli dlaczego nie warto mieć uczuć), wieczór filmowy i współpraca z obozem komiksowym!
jako przerywnik informacja o naszym pokoju


Tak, nasz pokój był pokojem kultury! Przecież to u nas odbywało się wieczorne "Poczytaj mi kadro", do nas ludzie przychodzili i puszczali smutne piosenki (dzięki), no i wreszcie to u nas oglądało się bajki i MUSICALE i to MY śpiewałyśmy piosenki i szukałyśmy obrazków i fanartów w nocy :')
Dobrze wspominam też wypad do Zakopanego - mini - rewolucja interpunkcyjna dobrze nam wyszła - nieśliśmy transparenty z hasłami typu "Przecinek to oddech - nie duś ludzi!", "Stop rządom wielokropka!", "Średnik wcale nie jest średni!", "MYŚLnikuj", "Kropka jest uczuciową kuleczką", ale też "Czytaj książki - będzie fandom i - jedno z moich ulubionych - "Saga to nie tylko herbata".
O obozowym Mam Talent mogę powiedzieć, że w sumie pokazaliśmy swoją kreatywność - zaśpiewaliśmy przeróbkę piosenki z "Planety skarbów" (taka bajka Disney'a, bardzo epicka) - którą sami ułożyliśmy! Nosiła tytuł "Gardzę tym" - była o nas i o gardzeniu - bo my gardzimy światem! (no dobra, oprócz obozu wokalnego i komiksu. Ja WAMI też nie gardzę)




 Jeśli chodzi o samą grupę to fajnie się zgraliśmy - byliśmy Herbacianymi Średnikami. Były dwie grupy - Kropki i Przecinki (chociaż zajęcia mieliśmy razem) - a to razem daje ŚREDNIKI! A że "Herbata, to wszyystko co maam!" to się rozumie samo przez się :)
Nie pytajcie mnie, dlaczego byliśmy Literere. samo wyszło
**
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tą relacją!
Pozdrawiam!
Zakochana w musicalach (Roger <33)
Muminek
PS. Przepraszam za tak długą nieobecność i ogółem małą aktywność. Lajf is brutal end ful of zasadzkas.
PS2. Specjalne pozdrowienia dla Margo i Dot <33

sobota, 1 sierpnia 2015

O godzinie "W"

No witam!
Wracam z przytupem, bardzo zmęczona, ale gotowa na kolejny wyjazd!
Dziś 1 sierpnia 2015. 
71. ROCZNICA WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO
To jest ważna data. Bardzo ważna. Ja interesuję się takimi rzeczami i nie mogę wyjść z podziwu dla tych wszystkich harcerzy, którzy walczyli w Powstaniu, w Szarych Szeregach...
Głupio mi strasznie, ale jeszcze nie przeczytałam "Kamieni na szaniec". Ale zamierzam je wypożyczyć w poniedziałek. 
W sumie nie wiem, co mogę napisać. Powstanie miało trwać krótko i zakończyć się zwycięstwem. Prawie wyszło...
Dziś w centrum handlowym widziałam mężczyznę w koszulce z symbolem Polski Walczącej, z zabandażowaną ręką i biało - czerwoną opaską na przedramieniu. To było piękne, fajnie jest widzieć, że ludzie pamiętają.
Ja pamiętam. Sama namalowałam sobie taką "opaskę".
Nie jestem pewna, czy wrzucałam tu zdjęcia z Muzeum Powstania w Warszawie, ale jakieś pewnie wpadło na mojego Instagrama...
Chcę jeszcze wrzucić piosenkę, którą na obozie harcerskim śpiewaliśmy naprawdę wiele razy i którą planuję nauczyć się grać na pianinie (tylko muszę znaleźć nuty).
A Wy?
Co sądzicie o Powstaniu? Też odczuwacie ogromny podziw?
Godzina "W" wybiła. Powstanie się rozpoczęło.

sobota, 11 lipca 2015

Już jutro obóz, czyli odpowiadam na nominacje!

Heloł!
Tak więc dziś mam dla Was spóźnioną odpowiedź na Courtship Book TAG, do którego nominowała mnie Tutti. I
Ja obecnie chłonę "Zwiadowców. Ruiny Gorlanu" i stwierdzam, że ja to kocham! <33
Aha! Aha! Jeszcze jedno - w tym poście odpowiem też na nominację do LBA, czyli Liebster Blog Award, do którego nominowała mnie jakiś czas temu Ola.
Postanowiłam połączyć te dwie nominacje, ponieważ jutro wyjeżdżam na trzy tygodnie w Bieszczady na obóz harcerski! spokojnie, masz jeszcze całą noc na upchanie reszty rzeczy w plecaku, spokojnie...
Przejdę już lepiej do pierwszego TAGu!
Zauważenie
Książka, którą kupiłaś ze względu na okładkę
Bardzo rzadko kupuję książki bo "okładka mi się podoba". 
Myślę, że był to "Wiatr. Wiadomość do mnie". Bo to nie opis mną zawładnął, lecz okładka. Może nie jakaś boska, ale cóż - mnie się podoba.

Pierwsze wrażenie
Książka, którą kupiłaś ze względu na opis
I tutaj mogę wrzucić prawie wszystkie książki... Ale tego nie zrobię.
Bo chyba to musi być "Między życiem a życiem" Jessici Shirvington (i nie pytajcie mnie, jak to się czyta!). Po opisie stwierdziłam "Kurka, zapowiada się genialnie!" i już po chwili ją miałam.
Ej, błagam, Sabine ma dwa życia - jak to może mi się nie spodobać?

Słodkie rozmówki
Książka z niesamowitym stylem pisania
"Niesamowity". Hm. Jeśli chodzi o "ulubiony", to proszę bardzo: "Kiedy chodziłem z Julką Maj" "Yellow Bahama w prążki" "Olimpijscy Herosi" "Więzień Azkabanu". Ale "niesamowity"...?
Może "Agata z Placu Słonecznego"...? Książka może dla dzieci, ale taka zagadkowa...
No nic. Po tym pytaniu zostanę z dziwną pustką.
Pierwsza randka
Pierwszy tom serii, który sprawił, że od razu chciałaś sięgnąć po następne
Był to "Złodziej Pioruna". (wiem, baaardzo oryginalne!).
Ale to nie było takie proste: Robiłam projekt o Grecji. Stwierdziłam, że "Kurczę, mitologia fajna rzecz!" i znalazłam "Przewodnik po świecie herosów". Dostałam go kilka dni później. Ja, jak to ja, najpierw się podjarałam ("Boże! Ten chłopak ma urodziny wtedy kiedy ja!"), a potem przeczytałam. Kiedy zobaczyłam "Złodzieja.." zorientowałam, że to ta sama seria, więc wypożyczyłam i się zakochałam!

Nocne rozmowy telefoniczne
Książka, przy której przetrwałaś noc
"Love, Rosie", którą czytałam do czwartej nad ranem. Jaka ja rześka wstałam cztery godziny później!
Zawsze w myślach
Książka, o której nie możesz przestać myśleć
Oj, "Kosogłos". Wprawdzie się zawiodłam, moje serce płacze za zakończenie było za dużo Peetniss, a za mało Gale'a i Katniss (Galeniss?), a momenty, w których miałam ryczeć, uroniłam tylko kilka łez, ogólnie - uważam, że to najgorsza część. Ale i tak myślę o tej piosence. I tłumaczenie jest złe..
A tak poza tym? "Alicja w Krainie Czarów" jak zawsze genialna, zawsze gdzieś tam z tyłu głowy. Ale o mojej obsesji na jej punkcie pisałam już tyyyle razy...
Kontakt fizyczny
Książka, którą pokochałaś za towarzyszące jej uczucia
Planuję zrobić post o Najbardziej Wpływowych Książkach W Moim Życiu, więc tam będzie o uczuciach.

Spotkanie z rodzicami
Książka, którą możesz polecić rodzinie lub znajomym
Muminki...? w każdym tagu są muminki lalalalalala 

Myślenie o przyszłości
Książka, którą będziesz wiele razy czytać w przyszłości
Dziady? 
Nie wiem. Zapewne wyjdzie w praniu ^^
Dzielmy się miłością!
Czyli: kogo otagujesz?

Wszystkich z osobna i każdego razem, czyli wszystkich, którzy chcą zrobić ten TAG!

Przyszedł czas na LBA :D
Dziękuję Olu ^^
1. Co myślisz o swojej lampie?
Lampa jest niewielka. Daje mocne światło. I jest biała. Dobra lampa, dobra. Dobrze się przy niej i czyta. O, i ma naklejone "Don't worry be happy"!
2. Jeśli do końca życia miałabyś chodzić w jednych butach, jakie buty by to były?
Trampki, bo adidasów nie lubię, a w sandałach czy kozakach bez sensu.
3. Rower czy rolki?
Rolki, pomimo że nie umiem na nich jeździć. Ale chcę się w sierpniu uczyć. Chociaż rower też dobra rzecz. Nawet więcej niż dobra.
4. Wolałabyś iść do kina na premierę drugiej części Kosogłosa czy do teatru na RENT lub Metro?
Do teatru! nikt się nie spodziewał Bo uno, wtedy widać więcej emocji i ja kocham teatr. i po drugie - nie byłam na pierwszej części Kosogłosa, to co się będę na drugą pchać.
5. Jaki jest Twój ulubiony owoc?
Truskawki kocham, maliny wielbię, jabłka ubóstwiam, ale to cytryny lubię najbardziej.
6. Jakiego szamponu do włosów aktualnie używasz? Jesteś z niego zadowolona?
Tiomotei with Jericho Rose
Ho, ho, ho, zapewnia świeżość! Z odżywką. I ogórkiem. Szampon jak szampon. Zdecydowanie wolę te Ultra Doux :D
7. Z jakiego swojego sukcesu w tym roku szkolnym jesteś dumna najbardziej?
Z tego, że zostałam finalistką Ekumenicznego konkursu i brakło mi tylko punktu do laureata.
8. Czy na pulpicie Twojego komputera panuje okropny nieład niczym na moim czy wręcz przeciwnie - masz wszystko pięknie poukładane w folderach?
To ciekawe, ale jak odbiorą ci w domu Internet na kilka dni, to robisz porządek na pulpicie. Tak więc teraz mam naprawdę porządek. Ale z reguły to mi miejsca brakuje przez jakieś teksty czy obrazki (te zamulają mi też telefon, ale cóż - fandomowe fanarty są wręcz cudne!).
9. Jaka jest Twoja ulubiona bajka Disneya, DreamWorks'a, czy czego tam chcesz? Dlaczego?
Tylko jedna?! Żartujesz sobie? Z tych starszych lubię "Kopciuszka" i "Pocahontas", a z nowszych - "Wielką Szóstkę","Zaplątanych" i "W głowie się nie mieści" (chciałam napisać recenzję, ale się nie wyrobiłam... Chcecie, jak wrócę? Czy raczej wszyscy już to obejrzą?). Mogę powiedzieć, czego nie lubię: Nienawidzę "Królewny śnieżki".
10. Nosisz zegarek? Jeśli tak - jaki? Jeśli nie - jaki chciałabyś nosić?
Lubię zegarki. Na obozy biorę wysłużony, niebieski. A tak ogólnie to jestem fanką STAMPSÓW - bo chociaż ja mam tylko dwa, to moja mama ma więcej i mi je udostępnia :)
11. Na co zwracasz szczególną uwagę, kiedy poznajesz nową osobę?
Nie wiem. Chyba na zasób słownictwa. Albo może na sposób mówienia? Nie mam pojęcia, serio.\

A teraz moje 10 pytań!
1. Co w sobie lubisz, a czego nie?
2. Jeśli byłbyś drzewem, to jakim? Dlaczego?
3. Ulubiona reklama?
4. W jakich fandomach jesteś?
5. Jeże, papugi, a może węże? Uzasadnij, proszę :)
6. Farbujesz/Chcesz farbować włosy? Jeśli tak - na jaki kolor? Jeśli nie - czemu?

7. Oglądasz jakieś kabarety?
8. Co sądzisz o piosence "The hanging tree"? Jakie emocje u Ciebie wywołuje?
9. Ulubiony cover Accantusa/Pettera Hollensa/Kogo chcesz?

10. Morze, ocean, czy jezioro? A może rzeka? Albo suchy ląd...?
NOMINUJĘ:

Tutti
**
To by było na tyle :)
Adios!
Miłych wakacji!
Muminek

poniedziałek, 6 lipca 2015

"Papierowe miasta" John Green

Quentin Jacobsen jest Od zawsze zakochany w Margo Roth Spiegelman. Dziewczyna jest cudowna, Tajemnicza i zbuntowana. Pewnej nocy w życie Q Wkracza Margo w stroju ninjy. Ma
Jedenaście spraw Do załatwienia, a chłopak ma jej w tym pomóc.
A potem? A potem znika.
Okazuje się, że zostawiła Wskazówki - specjalnie dla Q, Który postanawia ją odnaleźć.
Mnie, pomimo podtekstów, siążka się nawet podobała. Styl autora jest świetny - lekki i nieco sarkastyczny, jak na Greena przystało.
Zakończenie było jak na mój gust zbyt długie, zbyt rozwlekłe, nie wiem, czy miało wzruszyć czy skłonić do refleksji, czy może jedno i drugie. Na mnie w każdym razie nie wywarło wrażenia.
Bohaterowie byli w porządku - zarówno spokojny Q jak i zbuntowana Margo przypadli mi do gustu. Niezbyt polubiłam Bena - najlepszego przyjaciela Quentina; był ohydny i dziwny. Pozostali bohaterowie zostali dobrze wykreowani, od rodziców głównego bohatera poczynając, na psie Margo kończąc.
Nie byli to jednak bohaterowie, którymi się przejmowałam. Średnio zajmowało mnie, co się z nimi stanie.
Podsumowując: książka nie była zła, ale spodziewałam się czegoś lepszego, zwłaszcza po Johnie Greenie.
Ocena książki: 6/10
Przypadkowe użycie wielkich liter Na Początku recenzji Jest wzorowane na Tym, jak pisała Margo i Ponoszę za to pełną odpowiedzialność

piątek, 3 lipca 2015

Wyniki speszalu ^^

 Cześć!
Dziś przybywam z wynikami rozdania! Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział. Zgłosiły się cztery osoby. Niestety, tylko trzy udostępniły na swoich blogach bannery.
Pisałam, że losować będzie mój młodszy kuzyn, ale nie udało mi się go złapać, w związku z czym losowała moja mama... No i trochę mój pies :)

Karteczki ^^


Losowanko

 Uwaga... Szkatułka we wzory marynarskie, wykonane techniką decoupage, wędruje do...
*tadadamtadamdam* (muzyczka przed reklamami na Polsacie) 

poniedziałek, 29 czerwca 2015

A na tytuł pomysłu nie mam

Cześć!
Dzisiaj przychodzę przepraszać za nieobecność i ogólnie, ale też odpowiedzieć na nominację od Tutti., która nominowała mnie do tagu, który polega po prostu na tym, żeby wymienić pięć blogów, które się czyta i uzasadnić dlaczego. kolejność przypadkowa ^^
Więc najpierw o tym, potem informacja, a potem recenzja!


Blog prowadzony przez dziewczynę o NIESAMOWITYM stylu pisania. Warto tam zajrzeć - Pola pisze naprawdę świetne recenzje i nie tylko. Niby zwykłe rzeczy - ale przy tym jest bardzo oryginalna! Ten blog jest po prostu zacny, tak jak jego autorka (czy człowiek może być zacny? To bez znaczenia, bo Ty, Polu, właśnie taka jesteś!).


Miejsce zamieszkiwane przez Kolorowe Stworzonko i mojego sobowtóra w jednym - czyli Olę ^^ Jej posty są niezwykle pomysłowe (mam nadzieję, że dobrze się wyraziłam). Pisze o swoich pasjach - muzyce, czytaniu, harcerstwie, Disney'u. Posty czyta się naprawdę szybko i przyjemnie, jej język jest po prostu boski! 

Czy to ja znalazłam Tutti, czy to Tutti znalazła mnie? Nie mam pojęcia, w każdym razie czytam bloga tej przyszłej poetki! No dobra, może wychodzę trochę za bardzo do przodu, ale, mam nadzieję, że gdzieś tam jeszcze będzie wiersze pisać, bo są przegenialne! Podoba mi się też forma postów. Jest taka... Lekka. I taka pozytywna :)

Z tym blogiem wiąże się ciekawa historia. Izę znalazłam zaraz po tym, jak założyłam sobie Instagram. Potem ogarnęłam, że ona ma bloga. I włażę tam często. Chłonę jak gąbka wodę jej świetne recenzje, TAGi i różne inne książkowe posty. 


Drzewo pomysłów zamieszkiwane przez Kotołaczkę, osobę genialnie piszącą i w ogóle chcę powiedzieć, że jej styl pisania jest taki... Niesamowity to za mało powiedziane. o tym blogu krótko, ale nie wiem, jak jeszcze wyrazić swój zachwyt!

**
I dziękuję Tutti za nominację. I za to, jak fajnie mnie opisała, zrobiło mi się bardzo miło ^^ Taguję wszystkich. 
**
Uwaga.
12 lipca wyjeżdżam na 3 tygodnie na obóz harcerski, więc postów nie będzie. Ale teraz są jeszcze dwa tygodnie, więc odpowiem na te nominacje, napiszę recenzję "Papierowych miast" i jakąś relację. Pasi? Pasi.
***
A teraz wrzucam recenzję, za którą zdobyłam wyróżnienie w XXIII konkursie na Recenzję Widowiska Teatralnego "Recenzja 2015" (no co? Ja też muszę się chwalić, tak od czasu do czasu...)
"Ten jest piękny, kto tworzy piękno"

Każdy to zna. Klasyka. "Ania z Zielonego Wzgórza" w teatrze, w którym grają aktorzy-amatorzy? Zapowiada się ciekawie. Siadam na krześle w Domu Kultury im. Wiktorii Kubisz i czekam na rozpoczęcie spektaklu przygotowanego przez uczniów Bielskiej Autorskiej Szkoły Aktorskiej im. Agnieszki Osieckiej, wyreżyserowanego przez panią  Agnieszkę Szulakowską – Bednarczyk.  Jest niedziela. 10 maja 2015 r. Kilka minut przed siedemnastą. Czy to będzie przyjemny wieczór...?
W końcu rozbrzmiewa ostatni dzwonek. Gasną światła. Rozmowy cichną. Zaczyna grać muzyka. Po paru chwilach kurtyna rozsuwa się i na scenę wbiegają... dziewczynki. Niektóre mniejsze, inne większe, najstarsza ma może 11 lat, najmłodsza - chyba sześć. No cóż, kilkulatek w teatrze się nie spodziewałam. Z zaciekawieniem śledzę losy małej Ani ("nie Andzi!") Shirley, która trafia do sierocińca. Później obserwujemy nieco starszą bohaterkę, kiedy to czeka na swego nowego opiekuna - Mateusza Cuthberta. Gdy przybywa na Zielone Wzgórze, okazuje się, że jego siostra -  Maryla nie jest zbytnio zadowolona z jej przybycia - to miał być chłopiec!
W trakcie spektaklu obserwujemy "cztery Anie" - czyli cztery etapy jej życia. Najpierw uroczą, ale stanowczą małą Anię, w którą wcieliła się Marysia Hołubińska, później starszą, temperamentną marzycielkę - Aleksandrę Huczek, następnie nastoletnią, mniej lekkomyślną, ale dalej pozytywnie szaloną bohaterkę - Zuzannę Pyclik. Na samym końcu poznajemy dojrzałą Anię, która jednak nie wyrosła tak całkiem ze skłonności do fantazjowania. W tej roli Dorota Nycz. Kompozycja spektaklu była przemyślana i spójna. Podobało mi się to, jak płynnie następowało przejście z jednej sceny w drugą.
Ujęła mnie pomysłowość twórców - balustrada wcale nie pełniła roli balkonu. Była powozem, stołem, łódką, ladą sklepową, ale nie balkonem. Fakt, że Mateusz i Ania wjechali do miasteczka, nie został wskazany wniesieniem na scenę dodatkowych rekwizytów, ale pojawianiem się na niej kolejnych aktorów - goniących się dzieci, plotkujących kobiet, ojca idącego z córką, matki strofującej syna. Muzyka, niby wciąż ta sama pasowała świetnie do całego przedstawienia. Piosenka "Scarborough Fair" w celtyckim wykonaniu, która była motywem przewodnim, nadawała niezwykłej delikatności, a momentami nostalgii inscenizacji. Gra świateł nie była skomplikowana, ale podkreślała to, co ważne. Kostiumy Anny Wiei były genialne - proste i wyszukane zarazem. Trochę przeszkadzała mi natomiast głośno pracująca kurtyna.
Większości scen towarzyszyły dialogi - były jednak też takie, w których nie padło ani jedno słowo - aktorzy przekazywali jej treść za pomocą gestów. Proporcje między jednymi a drugimi scenami były odpowiednie. Moją ulubioną sceną jest zdecydowanie "pijany podwieczorek". Została ona dodatkowo rozszerzona - brały w niej udział nie tylko Ania i Diana, ale także inne dziewczynki, co pozwoliło pokazać się większej grupie osób. Nie podobało mi się to, że scena z nastoletnią Anią była tylko jedna - podczas gdy w książce było ich mnóstwo. Rozumiem, że nie można całej treści lektury zawrzeć w  krótkim spektaklu, ale szkoda, że nie mogłam zobaczyć mojego ulubionego momentu z książki - tego, jak Ania chodzi po dachu.
Aktorem, który skradł mi serce był Marek Czarnomiedza, który zagrał Mateusza. Został on idealnie dobrany do tej roli! Wyglądał dokładnie tak, jak go sobie wyobrażałam, a jego głos był taki, jakim miałam nadzieję go usłyszeć! Lekka wada wymowy aktora dodawała kreowanej przez niego postaci naturalności. Interesująco przedstawił on swojego bohatera. Grał bardzo przekonująco, świetnie czuł swoją rolę.
Widowisko porwało publiczność, wzbudziło wiele emocji. Mimo swoich nielicznych wad, spektakl ogromnie mi się spodobał - bawił, wzruszał, był niesamowicie oryginalny. Mogłam odkryć przygody Ani Shirley na nowo - choć już je znałam, spojrzałam na nie z innej perspektywy.

"Ten jest piękny, kto tworzy piękno" powiedziała kiedyś Lucy Maud Montgomery, autorka "Ani z Zielonego Wzgórza". Moim zdaniem odtwórcy ról i twórcy adaptacji pokazali, ile piękna mają w sobie, prezentując nam historię Ani - największej marzycielki w dziejach literatury.
***
Pozdrawiam jeszcze raz i życzę miłych wakacji!
Pozdrawiam!
Muminek

niedziela, 14 czerwca 2015

35 dziewczyn. Jedna korona.

Witam!
W tę piękną nieznośnie upalną i w ogóle ja nie chcę jutro do szkoły! niedzielę, przychodzę do Was z recenzją... "Rywalek" Kiery Cass, czyli książki, którą przeczytałam z polecenia pani bibliotekarki :D
Tym razem recenzję podzielę na kilka etapów ocen, ponieważ mam dużo do oceniania.
Fabuła
Zaczęły się Eliminacje, podczas których książę Maxon ma sobie wybrać żonę spośród 35 dziewcząt. Aha - w Illei, bo tak się nazywa królestwo, występuje podział na klasy - jedynki to rodzina królewska, a ósemki - żebracy. America jest piątką, czyli należy do klasy artystów. Jej rodzinie powodzi się średnio, a więc kiedy okazuje się, że Ami ma pojechać do pałacu wszyscy się cieszą, ponieważ mają szansę zdobyć trochę pieniędzy.
Ale, ale - Ami uważa księcia Maxona za zadufanego w sobie pyszałka i kocha innego - a mianowicie Aspena, który jest szóstką. Muszą utrzymywać swoje spotkania w tajemnicy przed rodziną i, przede wszystkim, przed władzami.
No błagam. Czyż to nie brzmi jak Igrzyska Śmierci bez krwi i w eleganckich strojach?!
Na początku byłam sceptyczna. Baaardzo. Bohaterka przypadła mi do gustu z upływem czasu - ludzie, ona gra na pianinie! - ale na początku tych podobieństw do Igrzysk było stanowczo za dużo.
Wspomnijmy chociażby o tym, że biedna bohaterka zgłasza się do emitowanego na żywo reality show jeśli mogę tak to nazwać, ze względu na rodzinę, ale nie chce zostawić jeszcze biedniejszego ukochanego, z którym spotyka się potajemnie. Hm, coś mi to przypomina.
Potem na szczęście autorka jakoś sobie radzi, prowadzi tę historię po swojemu, zaskakuje nas, czego się nie spodziewałam - myślałam, że to będzie takie wdzięczenie się za księciem przez jakieś trzysta stron.
Jeśli mam ocenić całokształt fabuły, to daję 7/10.

Bohaterowie
Fajnie wykreowani. America przypadła mi do gustu, jak już pisałam, na początku była taka niezdecydowana i niby chce dobrze dla innych, ale "co ona będzie z tego miała?". Mimo wszystko potem zmienia się. No, może niekoniecznie podoba mi się jej zachowanie pod koniec książki, ale nic nie powiem :)
Maxon jest... O Boże, ja go ogromnie lubię!! Wprawdzie z reguły jestem za tymi "biedniejszymi" (Gale, nie Peeta!), ale Maxon jest... No... Ładny, inteligentny, zabawny, przekochany i poważny kiedy trzeba, robi różne rzeczy zawsze słusznie...
Aspen...?
Aspena nie lubię. Nie podoba mi się ta jego szlachetność. Niby to się chwali, ale to jest przesadzone, naprawdę.
Inni bohaterowie  - jeśli chodzi o inne kandydatki to bardzo lubię Kriss i Marlee ja też nie wiem, skąd autorka bierze te imiona nienawidzę Celeste i absolutnie uwielbiam pokojówki Ami. Niezbyt lubię jej rodzinę - matka i siostra są zakręcone tylko na chłopców i pieniądze, tak mi się wydaje. Na szczęście tata i brat Americi są całkiem, całkiem, tak dla równowagi :)
 Ocena: 10/10 , bo pal sześć Aspena i rodzinę Ami, dzięki temu ta opowieść jest barwniejsza!
Okładka jest bardzo ładna, ale ja nie oceniam okładek tylko książki.
To może jeszcze o stylu autorki:
Kiera Cass pisze lekko, przyjemnie, bez jakiegoś tabunu skomplikowanych słów (Polu, tam się w ogóle nie pojawia słowo "zacnie" !. Mogłoby być bardziej wymyślnie, ale główna bohaterka jest taka prosta i wbrew wszystkiemu i wbrew sobie, że nawet mi to pasuje.
Ocena: 9,5/10
Podsumowując:
Książka dobra, wcale nie infantylna, łatwa, do przeczytania w kilka dni. Może nie wszystkim przypadnie do gustu, ale ja ją nawet polubiłam. A tak w skrócie - sięgnę po następne tomy :3
Ocena ogólna: 26,5/30 
***
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tą recenzją :)
Pozdrawiam!
Muminek

niedziela, 7 czerwca 2015

czwartek, 28 maja 2015

Muminkowe wywody #6 - Kokonat, ludu, PS-y!

No hejka!
W ankiecie wyszło, że lubicie Wywody (ankietę znajdziecie tutaj!), a ja mam ochotę sobie trochę popaplać, więc czas na kolejne wywodziki! :)
***
Tak! To jest właśnie Kokonat! <3 Pozdrawiam literatów! :) Soł nał, bild a dor!
No, pozdrawiam też Angę z Nory Angi, która podsunęła mi piosenkę o lamach...
***
Czo to się stało z fanklubem całej serii OH i PJ?, ja się pytam?
Jak z tym?

***
Rozpoczęłam inwazję na Youtube. Oglądam i zamulam sobie mózg vlogami, tagami i moimi ulubionymi - rutynami. Ale, żeby nie było tak prosto, oglądam to po angielsku. jestem taka mądra.
Amerykanie/Brytyjczycy/Anglicy mają taki montaż tych filmów i takie fajny głos fajne słowa...
Słowo daję, że moją ulubioną youtuberką jest Aspyn Ovard. Serio, ma mnóstwo DIY i routines, a dużo mówi tylko na początku. No i w jej ustach tak fajnie brzmi "it's super messy..." Ej, ja kocham to słowo.
***
Weźcie, ludzie, mnie zostawcie
Chyba nie pasuję do ludzi z mojej klasy. Mnie kręci zagraniczny TouTube, ich nie kręcą książki. W ogóle lubimy co innego i czasami nie mamy o czym gadać. Ale mimo wszystko nasze głupawki na przerwach... Eh... (pozdrawiam... Trzy? Cztery? Nie, raczej Z SIEDEM osób z mojej klasy, które czytają mojego bloga. Haloo, jesteście tam?)
***
lubię kisiel
Chcę Wam podziękować za wszyściutkie komentarze - nawet nie wiecie (a, sorry, chyba jednak wiecie), jak mnie to motywuje! Aż chce się walić głową z frustracją klikać w klawiaturę! :)
***
Drogi Lunatyku, jak widzisz, nie odchodzę z blogosfery "tak na zawsze". 
Pozdrawiam wszystkich!
Muminek
PS. Mam nadzieję, że ten post wniósł coś mądrego radość do Waszego życia.
PS2. My hair and room are very messy.
PS3. zapuszczam włosy żeby robić sobie kłosa bo na razie są krótkie i nie umiem sobie zrobić nawet warkocza PS. nikt tego nie umie zrobić.
PS4. Tego Psu nie zobaczysz - autor nie dopuścił cię do tego bo byś go zabił/a

czwartek, 21 maja 2015

Wariacje na temat jajek, cytatów oraz mnie samej

Cześć i czołem!
Dziś krótka notka informacyjna a żeby nie było tak pusto, to jeszcze LBA od Tutti . Ok, ok. Dzięki za nominację :) To już drugi raz! *jupidej* (Po raz pierwszy na Komnacie Opowiadań TU)
Dziękuję Tutti ^^
Ogólnie LBA to taka nagroda za 'dobrze wykonaną robotę', są pytania, nominacje... Może już nie będę przedłużać, tylko zacznę.
***
1. Opisz siebie jednym słowem!

Gdybym napisała 'Muminek', poszłabym na łatwiznę. A więc... Ksiobłkożerca (wiecie... Pożeram książki. I jabłka <3). A tak na serio to szalona :)
2. Jaki jest Twój ulubiony cytat?

Oj, dużo ich jest... Ale po prostu uwielbiam "Żółw porusza się z prędkością wystarczającą do upolowania sałaty" ~sir Terry Pranchet; "Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co się trafi" ~Forest Gump; "If you can dream it, you can do it" ~ Walt Disney; "Some people care too much, I think it's called love" ~Kubuś Puchatek; "Jeśli zabałaganione biurko oznacza zabałaganiony umysł, to co oznacza puste biurko...?" ~Albert Einstein...
No i mój ukochany:
"A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei. Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec"

3. Masz jakieś plany na przyszłość?

Chcę skończyć podstawówkę i iść do mojego wymarzonego gimnazjum (nadchodzę, języku francuski!). A potem chcę pomagać ludziom. O. No i spróbować wydać swoją powieść/zbiór opowiadań/wstaw odpowiednie.
4. Jesteś pesymistą, optymista, a może realistą? Dlaczego?

Nie mam bladego pojęcia. Z reguły optymistką, ale czasem podłą, marudną pesymistką...
5. Rzecz, bez której nie mogłabyś żyć to... Uzasadnij swoją odpowiedź!

"Rzecz", tak? No nie wiem... Jeśli wykluczyć ludzi i moje pasje, bo to nie rzeczy, to chyba... Książki. I muzyka (tak bardzo dwie odpowiedzi!). Obydwie rzeczy pomagają mi oderwać się od rzeczywistości i poczuć, że "Mam tę moc!" albo odkryć moją tożsamość anioła (#poetry)
6. Jaką książkę uważasz za najbardziej uniwersalna (czyli taką, która nadaje się dla wszystkich)?

Muminki!
7. Cecha, którą najbardziej cenisz u innych ludzi, to...

Inteligencja. Chociaż ktoś może być mało inteligentny, a dobry, szczery, oddany, chętny do nauki, lubiany... Także jeszcze dobroć.
8. O czym najbardziej marzysz?


Wiadomo, że chcę wydać własną książkę/zbiór opowiadań/wstaw odpowiednie. No i siedzieć na huśtawce nad przepaścią przy zachodzie słońca. Takie romantyczne. Uwielbiam takie sceny. A, i jeszcze jakiś mój ukochany przy mnie siedział... Miłość na wieki wieków...
10. Najbardziej szalona rzecz, jaką chciałabyś zrobić, to...
Kiedyś z koleżanką chciałam zrobić to:
Może niezbyt szalone, ale... Cóż, taniec, śpiew, machanie tablicami i rozdawanie ludziom róż i kartek z buźkami chyba jest choć troszkę zwariowane, prawda? :D
11. Co najbardziej chciałabyś w sobie zmienić?
Tuż przed testem szóstoklasisty mieliśmy sprawdziany ze wszystkiego prawie codziennie i jeszcze projekty... No i byłam ogromnie zestresowana, strasznie się przejmowałam i z tego przejęcia czasem miałam ochotę się rozpłakać... Chcę być spokojniejsza, jeśli chodzi o szkołę, mniej się denerwować.
***
Uff, pytania już za nami! wreszcie
To co? Teraz muszę wymyślić jakieś oryginalne i długie pytania i nominować kolejne osoby...? Okej, spróbuję...
1. Wyobraź sobie, że jesteś jajkiem i siedzisz wygodnie w lodówce. W pewnym momencie twoją najlepszą przyjaciółkę/przyjaciela jajko ktoś wyciąga z lodówki i zastanawia się, czy zjeść go/ją samą, czy może pokusić się też na ciebie. Pchasz mu się do ręki, chcąc zginąć razem z przyjaciółką/przyjacielem czy zostajesz w lodówce i wypychasz coś innego, równie smacznego, aby ten ktoś nie jadł drugiego jajka? Może robisz jeszcze coś innego?

2. Trafiłaś do Krainy Czarów i możesz spotkać się z Kotem z Cheshire, Szarakiem lub Białą Królową (pamiętaj o dżemie jutro, wczoraj, ale nigdy dzisiaj!). Kogo wybierasz? Uzasadnij, proszę :)

3. W jakim fikcyjnym miejscu najbardziej chciałabyś mieszkać?

4. Co sądzisz o Truskawkowych Krowach? (nawet jeśli nie czytałeś PJ, odpowiedz) 

5. Ile miałaś lat, gdy nauczyłaś się czytać?

6. Opowiedz swój ostatni zwariowany sen. (np. przychodzi do Ciebie Krzysztof Szczepaniak i mówi, że nie spóźnisz się do szkoły, bo on pożyczy Ci swojego TURBOCHOMIKA! takie coś mi się śniło, naprawdę...)

7. Próbowałaś kiedyś swych sił w pisarstwie?

8. Jak sądzisz, jakim słowem określiliby cię inni?

9. Czy jesteś obiektywna?

10. Wyobraź sobie, że jesteś... Grekiem, powiedzmy. Półboginią, o. Dzieckiem Posejdona, nienawidzisz Ateny i jej dzieci. I rzymian. Nagle przychodzą do ciebie: Atena, Junona i twój brat, którego nie cierpisz. Wszyscy są w potrzebie, z wyjątkiem tego brata - on udaje i dobrze o tym wiesz, ale jeśli mu nie pomożesz, stanie się coś złego (podbnie jak w przypadku odmówienia pomocy boginiom). Komu pomagasz?

11. OTP? (one true/top *tyle tłumaczeń wokół nas* parring?) Para z książki. (ok, film czy serial też być może. 
A nominuję.... Jedną osobę, gdyż, iż, ponieważ, chyba wszyscy byli już nominowani. Tą osobą jest...
*dam-dam-daaam!*
Doni!
powodzenia w odpowiadaniu. Buhahahaha.
***
A teraz informejszyns i historie z życia wzięte:
1. Dziś na lekcji o UE padło pytanie:
- A wiecie, co to jest Syriusz? chodziło o maskotkę UE
A cała moja klasa:
- BLACK?!
Okay, wiedzieliśmy, o co chodzi, ale my lubimy HP *a przynajmniej większość to zna*
2. Założyłam sobie Instagram. *proszę o aplauz.* I teraz tak naprawdę tam możecie się zorientować, co czytam/dlaczego mnie nie ma na blogu. Aha, jeszcze link! Kliknij tu, a zobaczysz okropne #bookselfietuesday i zdjęcia z Warszawy
3. Chyba zniknę z blogosfery na kolejny długi czas. Wystawianie ocen, projekt z przyrody, test z przyrody, kartkówka z angielskiego, egzamin pianina już za miesiąc!, ogólnie - szkołaa!
Pozdrawiam!
Muminek